Serum olejowe PAESE Vitamin C 10%

Serum Paese zakupiłam razem ze wspomnianym już przeze mnie wcześniej kremem Mokosh sklepie Joka w Świdnicy, gdzie na zakupy wybrałyśmy się razem z Kasią. Już od dawna poszukiwałyśmy serum do twarzy z efektem wow. Niestety nas i nasze buzie trudno jest zadowolić. Zawsze coś nie pasuje…albo za szybko się wchłania, albo za słabo, albo totalnie nie działa, albo jest zdecydowanie za drogie … Pani w sklepie po wysłuchaniu naszych oczekiwań poleciła nam właśnie Serum PAESE z wit. C w cenie 79,99 zł. W opisie producenta czytamy: Serum olejowe z innowacyjną, stabilną formą witaminy C i z mieszaniną szlachetnych olejów pochodzenia naturalnego – wyjątkowe rozświetlenie i odmłodzenie Twojej skóry.

W składzie znajdziemy między innymi:
stabilną formę witaminy C, olej z opuncji figowej, olej z pestek dzikiej róży, olej z baobabu czy olej z pestek winogron.

Brzmi zachęcająco tym bardziej, że rozświetlania nigdy nie za wiele. Odmłodzenie w naszym wieku to, nie ma się co oszukiwać, już niestety konieczność. Produkt bez wahania wylądował w naszym koszyku.

Ola: Zapach jest jak dla mnie bardzo przyjemny – świeży z nutką cytrusową. Konsystencja w delikatnej formie olejku jest tym, co lubię w tego typu produktach najbardziej. Mimo olejowej formy wchłania się tak, jak powinien. Nie jest to wchłanianie ekspresowe i całe szczęście, bo osobiście tego nie lubię w kosmetykach. Po wmasowaniu pozostawia na twarzy przyjemną pachnącą warstewkę. Od razu po zastosowaniu cera wydaje się być promienna i bardziej napięta. Posiadam skórę bardzo suchą i w moim odczuciu kosmetyk jest w bardzo odżywczy i nawilżający.

Serum stosuję pod krem (na dzień dzisiejszy Krem Mokosh z figą) i stwierdzam, że współpracują razem idealnie. Kropelkę produktu możemy dodać również do stosowanego przez nas podkładu. Ja mieszam go z podkładem Estée Lauder Double Wear. Dzięki temu twarz jest jeszcze bardziej rozświetlona i wygląda zdrowo.

Serum używam od około dwóch miesięcy i właśnie się kończy. Na szczęście już zaopatrzyłam się w kolejną buteleczkę. Do tej pory nie znalazłam dla siebie lepszego rozwiązania spośród tego typu produktów.

Kasia:
Do każdego serum podchodzę nieufnie – mam skórę normalną, z lekką tendencją do przetłuszczania. Produkty o oleistej konsystencji potrafią nieźle nabroić w moim wyglądzie. Nie lubię uczucia lepkości, do pielęgnacji raczej wybieram kosmetyki, które wchłaniają się momentalnie. Kiedy wybrałyśmy się z Olą na zakupy do ulubionej drogerii, a przemiła ekspedientka po wysłuchaniu naszych potrzeb doradziła zarówno mi i Oli ten sam kosmetyk – serum Paese z witaminą C, nie oczekiwałam cudów. Pierwsze wrażenie po wyciągnięciu z pudełeczka było bardzo przyjemne – zgrabna buteleczka w kolorze kojarzącym się z cytrusami. Wrażenie to pogłębiło się w momencie jej otwarcia – zapach też był delikatnie cytrusowy. Już po pierwszym użyciu okazało się, że to, czego najbardziej się obawiałam – czyli konsystencja – jest idealna. Jest to bardzo delikatny olejek, pozostawiający lekki filtr na twarzy, ale uwaga… jest to bardzo przyjemne wrażenie, wręcz uzależniające. Olejek stosowałam dwa razy dziennie, z żadnym innym kosmetykiem tego typu nie zdarzyło się to wcześniej. Buzia podczas stosowania była rozświetlona, lekkie stany zapalne wyciszyły się, przebarwienia stały się mniejsze. Miałam też wrażenie, że serum zmniejszyło nawet tendencję do przetłuszczania mojej skóry. Działa uzależniająco! Niestety skończyło się (jak wszystko, co dobre), ale na szczęście już zamówiłam następną buteleczkę.

Jesteśmy ciekawe waszych opinii o tym produkcie. Czekamy na sugestie na temat innych serum do twarzy, do których jeszcze nie dotarłyśmy, a Waszym przypadku sprawdziły się i Was zachwyciły.
A może macie jakieś doświadczenia z innymi kosmetykami Paese? Podzielcie się nimi !!!

Dla nas 5/5 petard kosmetycznych.